Było dokładnie tak, jak powiedział Ulquiorra. Moi przyjaciele stanęli do walki z bardzo trudnymi przeciwnikami. Lecz Rangiku, natrafiła na Espadę. Llargo Yammi #0 Espada, którego atrybutem śmierci była wściekłość. Właśnie jemu musiała stawić czoła Matsumoto. Była najsilniejsza ze wszystkich przybyłych do Houeco Moundo, ale czy siła vice-kapitana mogła się równać z tą mocą ? Jej zampaktou, Haineko, nie dawała rady przebijać się przez twarde i wytrzymałe hierro. Magia demoniczna takżnie nie pomagała, ponieważ Yammi za każdym razem robił zwinny unik. Gdy Rangiku zużywała dużo swojego raietsu, Espada nawet się nie spocił, nie wspominając o traceniu energii. Gdy kbieta nie mogła już wykonać jakiegokolwiek ruchu, Llargo uderzył ją swoim Cero, które było uważane za jedne z najlepszych wśród arrancarów. Po tym potężnym ciosie, Matsumoto ledwie trzymała się na nogach, jednak wstała i spojrzała Yammiemu w oczy.
- I co, kobitko, myślisz, że tymi pięknymi oczami zdołasz się uchronić przed śmiercią ?
- Uchronić ? Wolne żarty. Ja... ja się nie poddaje. Do puki nie sprowadzę Orihime z powrotem.
- Hahaha. Zabawna jesteś, trzeba ci przyznać. Masz gadane, ale nic więcej. Nic mi nie zrobisz tymi swoimi słabymi atakami, które i tak mnie nie ranią.
- I to ma być powód? I to ma być powód, żeby się poddać ? Żeby porzucić przyjaciela ? Jesteś żałosny.
- Taka jesteś mądra. Dobra, nie będę miał litości. Zabiję cię tu i teraz !!!
Rangiku już nie mogła się ruszać. Nie mogła atakować ani robić uników. Po prostu przyjmowała potężne ataki. Jej kości pękały, organy miażdżyły się, a serce płakało, że nie zdołało uratować Orihime.
Yammi na chwilę przestał atakować, a Matsumoto upadła na ziemię. To był już jej koniec. Espada podszedł do niej. Uśmiechnął się szyderczo :
- I co, chyba jednak trzeba było się poddać czyż nie ?- Podniósł swoją katanę nad kobietą.
- Nie, mylisz się.Nawet teraz w obliczu śmierci, niczego nie żałuję. Gdybym wtedy uciekła, przegrałabym na starcie. Ale ja walczyłam z tobą w niezwykle ważnej sprawie. Ponieważ dla mnie .... dla mnie przyjaciele, to jedyna rodzina jaką mam i zawsze będę ją chronić, bez względu na moje szanse na wygraną !
- Ah, tak shinigami ? Więc giń, giń w świadomości, że nikogo nie zdołałaś uratować !
Llargo przeszył ją kataną . Rangiku kaszlnęła krwią.
- Nie ty ... ty mylisz się.
- Oh ostatnie słowa ? Chętnie wysłucham/
- Ty ... nigdy... ni waż się.... lekceważyć .... siły naszej .... rodziny....
Po tych słowach Matsumoto rozłożyła się na cząsteczki duchowe i odeszła na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz