Nagle usłyszałam wielki wybuch w zamku. Poderwałam się z kanapy, na której siedziałam. Ulquiorra wpadł do mojego pokoju i wziął mnie na ręce.
- Musimy stąd jak najszybciej wyjść.
- Dlaczego ?
- Twój przyjaciel , Kurosaki Ichigo, wpadł w szał i przybrał formę Vasto Lorde, jest niebezpieczny.
Ichigo ? Mam nadzieję, że nic mu się nie stanie, choć może powinnam bardziej martwić się o tych w jego otoczeniu. Ulquiorra niósł mnie długi czas, aż dostaliśmy się do miejsca, które było bardzo wysoko.
- Gdzie my jesteśmy ?
- Nad kopułą pana Aizena, czyli na szczycie Las Noches.
- Dlaczego tu jesteśmy ? Powinniśmy wyjść z zamku i uciekać jak najdalej.
-Nie. Twój przyjaciel, nie przestanie do puki ktoś go nie powstrzyma. W tym stanie zachowuje się jak zwierzę. Może zrobić krzywdę nawet tobie.
- Tym bardziej powinniśmy uciekać, Ulquiorra !
On był cicho. Kompletnie nic nie mówił. Patrzył tylko w oddale nostalgicznym wzrokiem.
- Widzisz, Aizen-sama został przez niego pokonany ...
Wytrzeszczyłam oczy. Jak to możliwe, że sam Aizen może zostać pokonany. Ichigo musiał być bardzo silny, a może raczej bardzo wściekły.
- W tym czasie jeszcze nikt nie zdołał go pokonać. Dlatego ja muszę cię ochronić ...
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- Że to jest pożegnanie. Nie dam rady go pokonać, ale znam technikę, która zabije i jego i mnie.
Zaczęłam płakać i przytuliłam się do niego. Przez łzy tylko krzyczałam:
- Nie odchodź, nie zostawiaj mnie, proszę.
Lekko odsunął mnie od siebie.
- Gdy to się już skończy, wróć na ziemię, zaprowadź normalne, szczęśliwe życie, znajdź sobie kogoś kto cię pokocha tak mocno jak ja i którego ty też będziesz kochać. Miej dzieci, zestarzej się i na końcu powiedz ,,jestem szczęśliwa".
- Ale ja kocham tylko Ciebie, nie mówiłam ci tego, ale tak było... było od samego początku ! Nie chce nikogo innego niż ciebie ! Błagam nie poświęcaj się teraz !
- Jeśli tego nie zrobię, zginiesz, a tego sobie bym nigdy nie wybaczył. Jeżeli teraz zdołam ocalić twoje życie, będzie to dla mnie najpiękniejsza i najszczęśliwsza rzecz jaką sobie wyobrażam. Pogódź się z tym, że nie cofnę moich słów, ani mojej decyzji.
Teraz już nie płakałam, a szlochałam. Nikt dla mnie nigdy nie zrobił czegoś takiego. Nie chciałam go stracić,Ja naprawdę go kochałam i nie wyobrażałam sobie świata bez niego. Gdy w końcu miałam szanse na szczęście, zostało ono zabite.
W tym momencie na dachu pojawił się Ichigo. Wyglądał strasznie. Raietsu, które od niego emanowało było przygniatające i takie złe. Staną na przeciwko Ulquiorry. Zaczął się początek końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz