Dzisiejszy dzień miał być inny. Mieliśmy iść do Soul Society. Już nie mogłam się doczekać kiedy znajdę się wśród swoich. Zapowiadało się cudownie! Przechodząc przez bramę Senkaimon rozmawialiśmy co będziemy dziś robić. Rukia spędzi dzień ze soim bratem, Ichigo potrenuje z Renjim i Ikkaku,a Ishida ma spotkanie z Unohną-san. Ciekawe co będą robić. Może zakładają szkółkę krawiecką. Ja będę spędzała czas z moją bardzo bliską przyjaciólką, Matsumoto Rangiku , już nie mogłam się doczekać. Nie widziałyśmy się już długo i mam jej tyle do powiedzenia. Gdy dotarliśmy do Społeczności dusz każdy rozszedł się w swoją stronę. Poszłam do Baraków 10 oddziału. Zastałam tam Matsumoto siedzącą nad wielką stertą papierów. Wyglądała na znudzoną.
- Ano.. wiataj Rangiku-san.
- Oh, Orihime ! Jak ja dawno cię nie widziałam.
Wstała z krzesła i podbiegła przywitać się ze mną.
-Choć skoczymy na sake !
-Ale, widzę że masz tu chyba sporo roboty, jeśli nie masz czasu ....
- Ależ praca, praca, ona nie ucieknie ! Najwyżej kapitan dostanie napadu szału, ale że mnie nie będzie w pobliżu to wszystko w porządku !
- Dobrze, więc chodźmy.
Siedziałyśmy w tym barze bardzo długo. Wybiła 22 w nocy, a Rangiku-san była zalana w trupa, więc stwierdziłyśmy, że pora wracać do domu. Otworzono dla mnie bramę Senkaimon i ruszyłam. Szłam kilka minut, zadowolona z dzisiejszego dnia. Nagle poczułam zimny powiew na moich plecach. Obejrzałam się. Za mną zaczęło otwierać się coś czarnego. Emanowało od tego ... złem. Przestaszyłam się i zaczęłam uciekać, aż staciłam tę przerażającą rzecz z oczu. Zatrzymałam się by złapać oddech, gdy nagle usłyszałam głos:
- Twój strach i twoja ucieczka były takie oczywiste. Nawet nie musiałem się zastanawiać jak zareagować w wypadku okiełznania przez ciebie własnego strachu. Lecz nie wypada spodziewać się niczego więcej po człowieku. Żałosne. Wasz strach mnie obrzydza. Jesteś taka głupia, kobieto.
Zamurowało mnie. Czyj to był głos ? Nikogo nie widzę. Dlaczego mówi takie okropne słowa ?
- K...kim jesteś ?!- krzyknęłam. Nagle z mroku zaczęło wychodzić jakaś postać. Był to mężczyzna, dobrze zbudowany, wysoki, o czarnych włosach i zielonych oczach. Był ubrany w biały strój. To przez ubranie domyśliłam się kim jest. On był z Espady!
- Jestem czwarty Espada, Ulquiorra Shiffer.
Wiedziałam. Jest źle.Czego ode mnie chce?
-P..przepraszam, ale czegoś pan ode mnie potrzebuje ?
Patrzył na mnie wzokiem, jakby chciał mnie zabić. Z jednej strony byłam przerażona, a z drugiej chciałam zginąć i już na zawsze zostać w Solu Society. Mimo wszystko chłód bijący od niego, przerażał mnie tak, że nawet nie mogłam się ruszyć.
-Kobieto, chyba zdajesz sobie sprawę ze swojego daru ?
-Daru ?
- Mocy cofania czasu. Cóż, Espadzie bardzo przydałby się ktoś, kto tak skutecznie potrafi leczyć ramy. Więc choć ze mną.
-Ja.. ja przepraszam, ale pracuję dla Społeczności dusz, a wy jesteście jej przeciwnikami !
- Źle mnie zrozumiałaś. To nie była oferta lecz rozkaz. Widzisz wydaje mi się, że nie masz wyboru. Przedstawię ci twoją sytuację, z resztą nie tylko twoją. Za dwie godziny, dokładnie tutaj będą przechodzić Kuchiki Rukia i Kurosaki Ichigo. Cóż, są oni shinigami o nie zbyt ogromnej mocy. Innymi słowy, albo teraz ty idziesz ze mną do Hueco Moundo, albo za dwie godziny twoi przyjaciele zginą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz