Czy on mówił na poważnie ? Moje życie w zamian za życie moich przyjaciół ? To- to niemożliwe. Ale on cały czas patrzył się na mnie, z tą swoją grobową miną wyczekując na odpowiedź.
-Ja .. ja nie pozwolę byś zrobił im krzywdę ! Ale, ale czy mogę się z nimi chociaż pożegnać ?
-Niech tak będzie. Daję ci trzy godziny na zabranie wszystkich swoich rzeczy i pożegnanie. Ale jest jeden warunek. Możesz pożegnać się tylko z jedną osobą, w dodatku, ta osoba nie może dowiedzieć się, że odchodzisz, inaczej zabiję ją. Czy to jest zrozumiałe ?
- Tak, bardzo dobrze zrozumiała.
I odszedł, a ja zostałam ze złamanym sercem. Nie chciałam odchodzić, ani ich zostawiać. Co oni sobie o mnie pomyślą ? Że zdradziłam ich i Soul Society i sprzymierzyłam się z arrancarami. Nawet ja w duchu siebie przeklinała. Jednak, nigdy nie dopuszczę do tego, aby ktokolwiek z nich został zraniony, tylko dlatego, że ja nie byłam w stanie nic poświęcić. To by było niewybaczalne! Dlatego gdy wróciłam do domu, spakowałam wszystkie moje ubrania i inne rzeczy do walizki. Czekałam z niecierpliwością na powrót moich przyjaciół ze Społeczności Dusz. Tak bardzo pragnęłam pożegnać się z każdym.Ale nie miałam takiej opcji. Zdecydowałam, że pójdę do Ichigo i podziękuję za wszystko co dla mnie zrobił.
Tak więc zrobiła. Zapukałam do drzwi Kurosakich, otworzył mi jego ojciec. Wpuścił mnie do środka, lecz powiedział, że Ichigo już śpi. Weszłam do jego pokoju i zamknęłam drzwi. Usiadłam przy łóżku i zaczęłam mówić, mając nadzieję, że usłyszy każde moje słowo.
-Kurosaki-kun, mam nadzieję, że mnie usłyszysz ponieważ to ostatni raz, kiedy mój głos dotrze do twoich uszu. Widzisz muszę odejść. Jestem teraz bardzo potrzebna komuś innemu, ale wiedz, że nie robię tego z własnej woli. Lecz dzięki temu uratuję wielu ludzi, a co dla mnie najważniejsze; was. Ale ja (do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam płakać) nigdy nie zapomnę o naszej przyjaźni i zawsze będziecie w moim sercu. To nie ważne, że nasze drogi się rozejdą, to nie ważne, że nie będę was widzieć, mimo to zawsze będę was podziwiać. Pracować nad sobą by kiedyś wam dorównać i w końcu ... znów was spotkać.
Otarłam łzy z oczu. Około pierwszej w nocy poszłam w umówione miejsce. Ulquiorra już na mnie czekał. Ruszyliśmy razem do Hueco Moundo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz