Nagle do mojego pokoju wszedł Ulquiorra. Od samego początku czułam, że coś jest nie tak. Miałam nadzieję, że się mylę, ale od pewnego czasu przestałam czuć raietsu Rangiku, miałam nadzieję, że nic jej nie jest, ale to było praktycznie nie możliwą fantazją.
- Pewnie już zauważyłaś, kobieto ...
- Czy coś poważnego jej się stało ?
- To zależy od tego, co rozumiesz przez słowo ,,poważne", po prostu została zabita przez Espadę.
Wytrzeszczyłam oczy. <To się nie dzieję... Jak to ... Rangiku ... zabita ? Przecież ona była taka silna.>
Zaczęłam płakać. Ulquiorra podszedł i pochylił się nade mną.
- Czy oczekujesz, że teraz powiem coś w stylu ,,wszystko będzie dobrze"? To tylko śmierć, naturalny czynnik. To tylko ciało, było widome, że kiedyś zostanie zniszczone.
- To.. to nie chodzi o ciało ! Ty nic nie rozumiesz ! Co się stanie z jej duszą ! Ona jest shinigami nie wróci już do Soul Society !
- Duszy ? Przecież nic takiego nie istniej, kobieto. Czym jest dusza ? Czy znajdę ją gdy rozerwę cię na pół? Czy będzie leżeć między płucami a sercem ? Czy będę mógł w ogóle ją zobaczyć ?
- Dusza ... dusza to... ona nie jest namacalna !
- To znaczy, że nie istnieje.
- Mylisz się, to dzięki duszy możemy być ludźmi, nie zależnie od tego czy dobrymi, czy złymi. Każdy ma własną, odmienną duszę, to dlatego nie ma dwóch takich samych ludzi. Dusza to między innymi uczucia.
- Uczucia powiadasz. Więc może dlatego pojęcie duszy jest mi całkowicie obce.
- Jak to, przecież każdy ma uczucia, ty także.
- Nie, jedyne co czuję ja to pustka. Nic więcej.
- Jak to ?
- Gdy się urodziłem, byłem całkowicie inny niż reszta hollowów. Wszyscy byli czarni, podczas gdy ja miałem białą barwę. Zapewne tego nie wiesz, ale odmieńcy są traktowani jak śmiecie, albo i coś gorszego. Więc musiałem wyzbyć się wszelkich moich uczuć, zastąpiłem je pustką.
Zwiesiłam głowę.
- Ja ... ja dobrze wiem jak to jest być odmieńcem, bo ja mam tak na co dzień. Ale cieszę się, że mi to powiedziałeś, ponieważ sama prawie wypełniłam się pustką, teraz będę na to uważać. Teraz widzę, jak to się może skończyć. Tak, że znienawidzisz wszystkiego co jest wokół ciebie; ludzi, rzeczy i nawet siebie samego. Zostajesz zupełnie sam, na zawsze.
Ulquiorra patrzył na mnie wzrokiem pełnym zdziwienia. Nagle mnie objął.
- To ciekawe ... nigdy bym nie przypuszczał, że taka dziewczyna jak ty może znać uczucie samotności tak dobrze jak ja. Jesteś interesująca, kobieto.
Zarumieniłam się i przytuliłam do niego. Był cieplejszy niż sobie wyobrażałam (dobra właśnie się przyznałam, że sobie to wizualizowałam w głowie, no nie ważne). Spojrzałam mu w oczy, były tak głębokie i piękne. Zanim się zorientowałam co się dzieje zaczęliśmy się całować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz